W czasach, kiedy ekologia i walka o prawa zwierząt są kwestią wielkiej wagi, wspomnienia Jima Corbetta, tropiciela i łowcy tygrysów mogą budzić silne kontrowersje. Autor, Brytyjczyk mieszkający w północnej części Indii na podgórzu Himalajów, pełnił na przełomie lat 20. i 30. XX w. rolę obrońcy mieszkańców wiosek, którym zagrażały tygrysy ludojady. W bardzo obrazowy i fascynujący sposób opisał metody podchodzenia, tropienia, czatowania i rozprawiania się z bestiami, które na skutek utraty pełnej sprawności, nie będąc w stanie polować na dziką zwierzynę, wybierały łatwiejrszą zdobycz, człowieka i zasmakowawszy w ludzkim mięsie, pozbawiały życia nawet dziesiątki ofiar.
Corbettowi nie można odmówić zarówno głębokiej znajomości natury tygrysów i innych dzikich zwierząt, miłości do przyrody, jak i całkiem przyzwoitego stylu literackiego. Jego opisy krajobrazów czy topografii są bardzo plastyczne i ujmujące. Żargon łowiecki, jakiego używa, dzięki wyjaśnieniom tłumacza i redakcji, zupełnie nie przeszkadza w delektowaniu się lekturą. Jest groźnie, a zarazem ekscytująco i pięknie. Polecam.
“Ludojady z Kumaonu” – minirecenzja
W czasach, kiedy ekologia i walka o prawa zwierząt są kwestią wielkiej wagi, wspomnienia Jima Corbetta, tropiciela i łowcy tygrysów mogą budzić silne kontrowersje. Autor, Brytyjczyk mieszkający w północnej części Indii na podgórzu Himalajów, pełnił na przełomie lat 20. i 30. XX w. rolę obrońcy mieszkańców wiosek, którym zagrażały tygrysy ludojady. W bardzo obrazowy i fascynujący sposób opisał metody podchodzenia, tropienia, czatowania i rozprawiania się z bestiami, które na skutek utraty pełnej sprawności, nie będąc w stanie polować na dziką zwierzynę, wybierały łatwiejrszą zdobycz, człowieka i zasmakowawszy w ludzkim mięsie, pozbawiały życia nawet dziesiątki ofiar.
Corbettowi nie można odmówić zarówno głębokiej znajomości natury tygrysów i innych dzikich zwierząt, miłości do przyrody, jak i całkiem przyzwoitego stylu literackiego. Jego opisy krajobrazów czy topografii są bardzo plastyczne i ujmujące. Żargon łowiecki, jakiego używa, dzięki wyjaśnieniom tłumacza i redakcji, zupełnie nie przeszkadza w delektowaniu się lekturą. Jest groźnie, a zarazem ekscytująco i pięknie. Polecam.